Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New adult. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Jay Crownower - Niepokorny. Jego Walka; Niepokorny. Jego Siła



To już kolejna historia o bohaterach z salonu tatuażu i jednocześnie kolejna, którą pokochałam. Niby nie ma tu nic szczególnego i niczym specjalnym się nie wyróżnia, jednak uwielbiam bohaterów tej serii, mają w sobie to coś. 

Tym razem bliżej poznajemy Corę i Rome’a, których spotkaliśmy już w poprzednich częściach. I cóż mogę napisać… uwielbiam ich. Cięty język Cory i szorstkość Rome’a, nadają charakteru tej historii. Oboje są dla siebie stworzeni. Oczywiście los kładzie im sporo kłód pod nogi. Przeszłość nie daje im spokoju i uderza raz za razem, ale jak to w romansach bywa prawdziwa miłość zawsze zwycięża.

Dalsze losy bohaterów z poprzednich części są dodatkowym atutem. Epilog z kolei jest zapowiedzią następnej części, tym razem będzie to Nash . Oczywiście można by się czepiać, że pewne tematy zostały potraktowane nieco powierzchownie, tylko po co? Książkę czyta się lekko i przyjemnie nawet jeśli tematyka temu przeczy.

Jedyny minus to sztuczny podział książki na dwa tomy, ale to akurat zasługa wiadomego wydawnictwa. O dziwo tym razem było mniej błędów i literówek w tekście, ciekawe, czy ta tendencja będzie się utrzymywać.

Książkę polecam wszystkim, którym spodobały się dwie poprzednie części.

sobota, 22 listopada 2014

Nina Reichter - Ostatnia spowiedź tom: 1,2,3

„ Co to znaczy, że należymy do siebie?
To znaczy, że jesteśmy połączeni funkcją odwrotnych emocji. Ktoś dotyka ciebie… a to ja czuję ból.”
„Bo w teatrze życia nie ty wyznaczasz partie i nie ty piszesz role. Nie ty przewidujesz myśli i kierujesz biegiem dat, zwalniając lub przyśpieszając czas w odpowiednich momentach. Jesteś marionetką w rękach przeznaczenia, które nie jest okrutne, choć czasem nazywają je bezdusznym. Patrzący przez pryzmat słów nie rozumieją, że ono jest po prostu… niezmienne”
„Pytasz mnie jak stworzyć miłość tak piękną i niedoścignioną, by echa jej słów odbijały się po stokroć, ożywając w umysłach raz po raz od nowa. Pytasz, jak dobierać zdania, by dźwięki melodii nigdy nie ustały, a gwarny szum braw był tak samo wyraźny jak krople kapiących łez, które słyszałeś tylko w swojej głowie. Pytasz mnie, nie dostrzegając, że setki zdań i tysiące słów kiedyś obrócą się w nicość, pozostawiając po sobie jedynie blady ślad istnienia. To nie finezja słów i kolejność zdań będzie tym, co zapamiętałeś. To jedynie zarys obrazu sprzed Twoich oczu stworzy wspomnienie, którego nigdy nie stracisz.”
„Więc znów rozkładam przed Tobą talię kart, a Ty losuj. Wybieraj między miłością, wiarą i nadzieją. Zobacz prawdę tylko po to, by wspomnienia nabrały jaśniejszego znaczenia i byś mógł przyznać, że były przepiękne - choć to, co stało się potem, sprawia, że odwracasz od nich wzrok. Zobacz prawdę, byś jak zwykle pominął fakt, że ma ona różne oblicza, a to jedno jedyne, które dostrzegasz, jest tylko jej obrazem odbijającym się w Twoich oczach.”

Siedzę przed laptopem, próbując napisać ten post i dochodzę do wniosku, że czegokolwiek bym nie napisała, nie jestem w stanie nawet w połowie oddać treści tych książek. Jednego jestem pewna - to zdecydowania jedna z najlepszych historii, jakie kiedykolwiek czytałam. To było moje pierwsze zetknięcie z tą autorką, jestem szczęśliwa, że na nią trafiłam. Po kolejne sięgnę w ciemno.

Czytałam wiele książek, ale ta jest wyjątkowa pod każdym względem… i co dziwne, nie da się tego przewidzieć czytając sam opis. „Ostatnia spowiedź” jest reklamowana jako hit internetu i doskonale wiem, dlaczego tak się stało. Trzy tomy, jedna, absolutnie genialna historia i morze emocji, tak wielkich, że jeszcze długo będą mi towarzyszyć. Każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego, natomiast ostatni to absolutna bomba. 

„Bo jesteśmy jedyni. Wyjątkowi i niepowtarzalni. Niezmienni i niewzruszeni, trwamy w tym, co nazywają wiarą, a co pozostaje jedynie strzępkiem ludzkich nadziei, że kochasz mnie tylko trochę mniej… bo nikt nie mógłby kochać, tak, jak ja Ciebie”.

Wszystko tu jest świetne od atmosfery, intensywności emocji i relacji, po wielowymiarowość bohaterów. W dużej mierze to zasługa stylu autorki, który jest niebanalny i trafia w czytelnika w odpowiednie miejsca. Autorka wzbudza emocje, daje do myślenia, wplatając w fabułę treści, które z powodzeniem mogą stać się złotymi myślami. Jednak jeszcze głębszego sensu nabierają, czytając całość tej historii.

W tej książce jednych bohaterów się kocha, innych nienawidzi. A jednak żaden nie jest doskonały, żaden nie jest wyidealizowany, każdy ma wady, popełnia błędy i jest na wskroś realistyczny. 

„ - Czujesz to? - powiedział, patrząc z największą czułością, a ona przez łzy tylko skinęła głową. Jej oczy zrobiły się jakby jaśniejsze, a na twarzy pojawił się nikły uśmiech. Poczuła… przed chwilą poczuła chyba najpiękniejszą rzecz w swoim życiu. - Nasz jeden dzień będzie trwał zawsze, dopóki ono bije dla ciebie… - 
- Ale zawsze to jest bardzo długo, Brade.
- Ale ja przy Tobie nie boję się wieczności.„

Relacja Ally i Bradina jest niesamowicie intensywna i burzliwa. Piękna sama w sobie, trudna i obarczona poważnymi przeciwnościami losu. I to właśnie ta intensywność uczuć sprawia, że popełniają błąd za błędem, których konsekwencje trudno pokonać i przewidzieć. Ich uczucie z początku dość niewinne, z nutką naiwności, przeradza się w ogień. Ranią siebie wzajemnie tak mocno, jak bardzo się kochają. I chyba właśnie to sprawia, że ich uczucie jest tak bardzo realistyczne. Intensywne, ale nie wyidealizowane, głębokie, ale nie tandetne.

„Możesz starać się wymazać winy, których jesteś świadomy.
A ja nienawidzę Cię najbardziej za to, że wiesz o nich tak straszliwie mało. Przestałam Cię kochać z ostatnią kroplą parującej wody, tamtego smutku i moich łez. Wtedy coś umarło. Umarło najbardziej pierwotne tchnienie mojej miłości do Ciebie.”

Podziwiałam też Toma, a z każdą kartką mój podziw dla niego rósł coraz bardziej… a dlaczego? Tego nie zdradzę, szkoda psuć frajdę przyszłym czytelniczkom. 

W treść zostały też wplecione twarde reguły show biznesu, perfidia ludzka, potęga zazdrości i marketingu. Czy są wyolbrzymione? Wydaje mi się, że nie, ale to potrafią ocenić tylko nieliczni, ci którzy mają o tym jakieś pojęcie. 

„Nienawidzę. Nienawidzę, kiedy to robisz. Kiedy zupełnie nieświadomie wykonujesz jakiś gest, lub mówisz coś, co sprawia, że tracę nad sobą kontrolę. Nienawidzę, kiedy śledzę ruchy Twoich warg… spoglądam ukradkiem, wstydząc się, że patrzę. Bo nie powinienem. Nienawidzę tego, że wiem, jak smakują Twoje usta… Przecież nigdy nie zapomniałem…"

Akcja toczy się naprawdę wartko, pełna jest zwrotów i niespodziewanych wydarzeń. Nie sposób oderwać się, nie przeczytawszy do ostatniej strony. Mamy tu prawdziwy rollercoaster emocjonalny, tak więc czytelnik śmieje się i płacze z bohaterami, zwłaszcza w ostatnim tomie, który przyprawia czytelnika o szybsze bicie serca. Trudno mi się otrząsnąć z tego wszystkiego. 

Osobiście cieszę się, że miałam możliwość przeczytania wszystkich części od razu, bo gdybym miała czekać na kolejne tomy, to byłoby nie do zniesienia. Książek nie można nie przeczytać, zdecydowanie warto. Od dziś zajmują honorowe miejsce w mojej prywatnej biblioteczce. Na długo pozostaną mi w pamięci, bo taka intensywność emocji, po prostu nie może nie wpłynąć na czytelnika. Jestem pewna, że jeszcze wielokrotnie powrócę do tej historii. Gorąco polecam.

czwartek, 20 listopada 2014

Sandi Lynn – Na zawsze Ona


Nie, chyba jednak mi się to nie podobało. Ta sama historia widziana oczami Connora mogła być naprawdę ciekawa, mogła wiele wyjaśnić, a jednak powiało nudą i tylko wzbudziło moją irytację. Te same dialogi i to samo „spłycenie” bohatera. Jego emocje i reakcje wydawały mi się jakieś takie płaskie, nie do końca realistyczne. Myślałam, że dzięki tej części motywy Connora będą jaśniejsze i teoretycznie były, ale jego kreacji nadal brakuje spójności. Było kilka wątków, które nie pojawiły się w pierwszej części, ale to stanowczo za mało. Kompletnie nie wzbudzało to we mnie żadnych emocji.

Ta historia ma ogromny potencjał i mogła to być naprawdę dobra książka, tylko mam wrażenie, że autorka nie potrafi przelać tego odpowiednio na papier. To trochę tak, jakby nie potrafiła wczuć się w swoich bohaterów. I choć nie mam serca do tej książki, to przeczytam kolejną część, bo ciekawi mnie, co będzie dalej…

poniedziałek, 17 listopada 2014

Cora Carmack - Coś do ukrycia


Bardzo, bardzo przyjemna lektura. To druga część serii i moim zdaniem zdecydowanie lepsza od pierwszej. Mamy tu historię momentami prawdziwą aż do bólu, z głębszą treścią, ale nie brakuje też sporej dawki humoru. 

Bohaterowie są bardzo dobrze nakreśleni, wielowymiarowi, wyraziści. Max z pozoru twarda, zwariowana dziewczyna, w rzeczywistości jest kruchą, zranioną kobietą, która nie pogodziła się ze swoją stratą. Cade z kolei stara się uleczyć złamane serce i błąka się bez celu w poszukiwaniu pracy.  Kiedy więc dostaje nietypową propozycję, impulsywnie zgadza się. I to właśnie ta decyzja zmienia życie obojga bohaterów.

Uczucie tej dwójki rozwija się powoli i stopniowo. Ich relacja  jest nieprzewidywalna, pełna wzlotów i upadków, ale przy tym bardzo czuła i oparta na swego rodzaju zrozumieniu. I co najważniejsze wzbudza emocje u czytelnika. Aż trudno się oderwać… i właściwie nie da się, dopóki nie przewróci się ostatniej strony.

Polecam tę pozycję, bo to niezła zabawa z głębszą treścią.

sobota, 1 listopada 2014

Abbi Glines - O krok za daleko, Zacznijmy od nowa, Spróbujmy jeszcze raz




Piszę o wszystkich trzech tomach na raz, bo tylko wtedy ta historia jest w pełni kompletna. I właśnie tak lubię najbardziej, nie czekając na kolejne tomy. Czytałam z ogromną przyjemnością, właściwie nie wiem kiedy pochłonęłam wszystkie trzy tomy. 

Uwielbiam tę autorkę za… za wszystko… bohaterowie są wielowymiarowi i przemyślani (nawet ci drugoplanowi), fabuła niebanalna, zwroty akcji, potrafią niejednokrotnie zaskoczyć, napięcie trzyma do ostatniej kartki… i mogłabym tak wymieniać jeszcze długo.

Blair jest dziewczyną, która wiele wycierpiała w życiu, jest osobą czystą i szczerą, a jednak potrafi być twarda, kiedy tylko musi i ma charakterek, nie jest mdła. Rush z kolei jest człowiekiem rozdartym między dwiema kobietami, jego wybory może nie zawsze były słuszne, ale potrafił się przyznać do błędu i ostatecznie wiedział, co jest właściwe. Nie sposób go nie lubić, zwłaszcza w ostatnim tomie pokazał jaki potrafi być czarujący i kochający. 

W ostatnim tomie było słodko, ale nie przyprawiało to o mdłości, zwłaszcza, że w dwóch poprzednich tomach wcale nie było kolorowo. Relacja tej dwójki jest dość burzliwa, ale niesamowicie interesująca. Relacje rodzinne pokazane w tej historii były jedyne w swoim rodzaju i bardzo, bardzo pokręcone. Ale to dodawało smaczku całej historii.  

Mnie się ogromnie podobało. Książki idealne na leniwy, jesienny wieczór w fotelu. Polecam. No i oczywiście nie sposób zwrócić uwagi na okładki, są śliczne. 

niedziela, 19 października 2014

Sandi Lynn - Na zawsze


Mam nieco mieszane uczucia. Pomysł na książkę naprawdę świetny, ale mam wrażenie, że trochę przerósł autorkę. Mimo to czytało się bardzo przyjemnie i szybko. 

Ellery jest dziewczyną, której życie nie oszczędzało i nie oszczędza. Choć ma chwile zwątpienia, ostatecznie nie poddaje się i walczy o siebie. A Connor? Początkowo był elektryzującym bohaterem. Bogaty, seksowny, władczy i zraniony. Później jakoś stracił swoją osobowość. Główni bohaterowie byli nieco niespójni, jakby autorka nieco się pogubiła. Zwłaszcza w przypadku Connora. Jego zmiana o 180 stopni była mało realna. Motywy ich zachowania często trudno mi było wyjaśnić w jakiś sensowny sposób. Coś mi zgrzytało. 

Oczywiście w fabule nie brak tu emocji, uniesień i dramatów, ale o tym musicie przekonać się same. Ja mimo zgrzytów i pewnych niedociągnięć sięgnę po kolejną część. 

niedziela, 5 października 2014

Michelle Hodkin - Mara Dyer. Tajemnica

Dawno nie trafiłam na książkę, która by mnie tak zauroczyła. Nawet nie wiem do jakiego gatunku ją zakwalifikować: paranormal romance, New Adult, może triller w subtelnym wydaniu? Nie mam pojęcia, ale przecież nie o kwalifikację chodzi. Jest tu wszystko co kocham: tajemnica, wyjątkowa atmosfera, mroczny klimat, napięcie, wątek miłosny etc. Książka wciąga od pierwszej strony i ten stan utrzymuje się do samego końca. 

Mara jest postacią nietuzinkową, widzi zmarłych, ma zaniki pamięci, a jej historia momentami mrozi krew w żyłach. Z kolei Noah nie jest tylko zwykłym, szkolnym przystojniakiem, właściwie wyłamuje się z utartych dotąd schematów. Naprawdę trudno go nie pokochać, mnie oczarował od pierwszej chwili. 

Jest tu wiele wątków, masa zwrotów akcji i ogrom niewiadomych. Mam nadzieję, że większość z nich zostanie rozstrzygnięta w dalszych częściach i nie utknie w martwym punkcie. Dawno tak dobrze się nie bawiłam, z niecierpliwością oczekuję kolejnej części i mam nadzieję, że pojawi się szybko, bo czekanie będzie torturą. 

Nie napisałam wiele, ale w przypadku tej książki po prostu brakuje słów, ją zwyczajnie trzeba przeczytać i poczuć klimat tej historii. Ja ogromnie polecam, bo naprawdę warto. 

środa, 1 października 2014

Abbi Glines - Przypadkowe Szczęście

To moje pierwsze spotkanie z tą autorką (choć nie jest to pierwsza książka z serii) i muszę przyznać, że jestem oczarowana. Z pewnością sięgnę po jej inne pozycje. Jest tu wszystko czego szukam w tego typu pozycjach, z dramatami w roli głównej. Lekkie pióro autorki sprawia, że nie jest zbyt ciężko i nużąco. Wręcz przeciwnie, książkę przeczytałam jednym tchem i nie mogę się doczekać kolejnej części. 

Bohaterowie są bardzo wyraziści, spójni i dobrze nakreśleni. Della… ogrom jej traumy nawet u mnie wywołuje ciarki. Nie chcę nawet myśleć przez co musiała przejść i jak trudno musi być borykać się z konsekwencjami przeszłości. Mimo wszystko nie poddała się, nawet jeśli czasem wątpi w siebie. Zachowała chęć doznawania świata z jego przyjemnościami i trudami codzienności. Jej pewna doza niewinności w odkryciach była ujmująca. Autorka bardzo dobrze opisała jej reakcje wywołane traumą. Prawdopodobnie w realnym świecie byłyby dużo bardziej zintensyfikowane, jednak wtedy książka byłaby dużo, dużo cięższa w odbiorze. Z kolei Woods jest mężczyzną dość zagubionym, niby wie czego chce i dąży do celu, kosztem kontroli nad własną osobą, a jednak wystarczy odpowiednia osoba, żeby się ocknął i poszedł za głosem serca. Jest naprawdę czarujący w całej swej troskliwości i opiekuńczości. 

Tę historię z pewnością zapamiętam, możliwe, że wrócę do niej jeszcze nie jeden raz. I myślę, że powinna się spodobać wielu czytelniczkom. Polecam, ach i jeszcze dodam, że okładka jest naprawdę śliczna.

niedziela, 21 września 2014

Jasinda Wilder - To ty mnie pokochasz; To ty mnie ocalisz



Ach… niby zwyczajna historia jakich wiele, grzeczna dziewczyna i chłopak z ciemną przeszłością… a jednak w wykonaniu Jasindy Wilder nabiera gorących rumieńców. Po prostu uwielbiam tę autorkę. Historia Kylie i Oza jest idealnym dopełnieniem dwóch poprzednich części i to właśnie ją trzeba czytać jako ostatnią.   

Kylie jest dziewczyną dobrze wychowaną, ułożoną, wyróżniającą się w szkole…  i niewinną. A jednak dokładnie wie czego chce i potrafi postawić na swoim, nie tracąc przy tym swojego uroku.  Oz z kolei pod wieloma względami przypomina mi Colta z lat młodości. Pije, pali (nie tylko papierosy), gra na gitarze i ma w sobie wiele mroku. A jednak jest dobry człowiekiem z silnym instynktem opiekuńczym i dużą dozą moralności. 

W książce sporo się dzieje, nie brakuje zwrotów akcji i elementów zaskoczenia. Ogromnym atutem tej historii jest narracja z punktu widzenia Coltona. To daje nam spory wgląd nie tylko do ojcowskich zmartwień, rozważań i dylematów, ale też do małżeńskich relacji z Nell. Oczywiście spotykamy też Beccę i jej męża oraz ich syna Bena, który odgrywa tu niemałą rolę. Miło było spotkać bohaterów poprzednich książek już w pełni dorosłych wcieleniach.

Mnie się bardzo podobało, polecam więc wszystkim miłośniczkom tego gatunku. 

poniedziałek, 8 września 2014

Jay Crownover - Zaryzykuj ze mną. Zaryzykuj miłość.


Ugh… wydawnictwo Amber naprawdę działa mi na nerwy. Rozbijanie jednej książki na dwie części jest wyjątkowo irytujące. Jawna chęć zarobienia podwójnie na jednej historii mnie oburza, zwłaszcza, że ilość błędów w druku jest żenująca i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Ale nawet to nie powstrzymało mnie przed kupieniem obu części, bo uwielbiam tę autorkę. Oczywiście nie zawiodłam się i tym razem. Jay Crownover mogę kupić w ciemno i zawsze mam gwarancję, że mi się spodoba.

Zarówno Aiden, jak i Jeta poznaliśmy już w „Buntowniku”, w tej części wysunęli się na pierwszy plan. Oczywiście oboje mają trudną przeszłość i są parą z problemami. Ich relacja to cała masa zawirowań i prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Jeta po prostu nie da się nie kochać. Jego instynkt opiekuńczy jest ogromny, mimo fatalnej sytuacji rodzinnej. Do tego potrafi śpiewać, jest nieokiełznany, lojalny i niesamowicie intrygujący. Aiden z kolei to dziewczyna zdeterminowana by ułożyć sobie życie na nowo. Jest silna i ma kręgosłup, ale potrafi być równie kobieca i kochająca. Jej przeszłość jest chyba jeszcze bardziej brutalna, niż Jeta. Żeby ich relacja weszła na prawidłowe tory oboje muszą pokonać swoje demony. 

czwartek, 28 sierpnia 2014

J. Lynn - Bądź ze mną


Naprawdę dobra historia. Czytałam ją z ogromną przyjemnością, choć muszę przyznać, że poprzednia była chyba nieco lepsza. Może przez zupełnie inny klimat. Zaskakujący dla mnie jest fakt, że nie rozpoznałam w Camie i Avery postaci znanych z poprzedniej części. Trochę tak, jakby byli innymi bohaterami… ale w niczym mi to nie przeszkadzało. 

Historia Tess i Jase’a pokazuje jak przewrotne potrafi być życie. Jak cała nasza teraźniejszość i przyszłość może zmienić się przez jedno wydarzenie. Tak też było w ich przypadku… los rzuca karty na stół i nic już nie jest takie samo. Oboje doświadczyli przewrotności fortuny i oboje wyszli z tego obronną ręką, nawet jeśli po drodze napotkali trudności i cierpienie. 

Tess jest sympatyczną dziewczyną, która doznała kontuzji, przez którą jej plany na przyszłość legły w gruzach. Jej przeszłość też nie była kolorowa. Nie załamała się jednak, walczyła o swoją przyszłość najlepiej jak umiała. Walczyła też o Jase’a nawet jeśli ten ją odpychał i walczył sam ze sobą. Trudno było go nie polubić, momentami był naprawdę rozbrajający i wzbudzał niesamowicie ciepłe uczucia. Nie znalazł się w najszczęśliwszym położeniu, targały nim sprzeczne i trudne emocje. Był zagubiony i bał się oddać komuś serce ponownie. Ostatecznie ryzyko się opłacało. 

Książka nie jest szczególnie gruba ale sporo się w niej dzieje. I nie da się nudzić. Polecam

sobota, 16 sierpnia 2014

Collen Hoover - Hopeless


Och, to było naprawdę coś. Zdecydowanie warto przeczytać tę książkę. Intensywność emocji powinna być dla przeciętnego czytelnika porażająca. Trudno mi obiektywnie napisać cokolwiek , bo niemal od razu zorientowałam się co się święci. To jednak nie zmniejszyło mojego zainteresowania książką, wręcz przeciwnie. 

Tytuł książki jest po prostu niesamowity, gdyż ma głębszy sens. Owy sens jest doprawdy wzruszający i stanowi zwieńczenie całej historii. 

Akcja toczy się dość leniwie i nabiera tempa dopiero w połowie, wtedy też akcja zaczyna przypominać prawdziwy rollercoaster… nie sposób się oderwać. 

Sky jest 17-latką, której życie jest względnie normalne, ale kiedy poznaje Holdera wszystko radykalnie się zmienia. Nagle Sky odkrywa, że jej życie to jedno wielkie kłamstwo, a brak wspomnień z dzieciństwa ma swoje ukryte dno. Mechanizm wyparcia i dysocjacji (w reakcji na traumatyczne przeżycia) nie jest jej obcy, ale zanim to odkryje mija trochę czasu. Holder z kolei jest chłopakiem dręczonym przez wyrzuty sumienia i poczucie winy. Choć potrafi być zabawny i bezczelny, to jednak wykazuje się tak dużą dojrzałością, że mógłby mu jej pozazdrościć nie jeden o wiele starszy mężczyzna. 

Relacja Sky i Holdera jest ogromnym (jeśli nie największym) atutem tej historii. Przyjaźń i miłość splatają się ze sobą. Ich wzajemne oddanie jest nadzwyczajne. Wsparcie, jakie dają sobie w trudnych chwilach potrafi wzruszyć. Przy całym tym cierpieniu, którego oboje doświadczają, siła, którą czerpią od siebie wzajemnie powala na kolana. Ich wspólna historia, jak i każdego z osobna, jest wyjątkowa i przepełniona bardzo trudnymi doświadczeniami. 

Autorka pokazuje, że świat nie jest czarno-biały, a szarości mają ogromne znaczenie. Podejmuje trudną i bolesną tematykę w sposób bardzo łagodny, dostosowany do wieku odbiorów. Co prawda ten zabieg spowodował, że odczucia i reakcje Sky były równie łagodne i uproszczone. W realnym życiu wyglądałoby to dużo brutalniej, ale i czytałoby się dużo trudniej.

Podsumowując, dobra książka, którą warto przeczytać, choć miłośnikom szybkiej akcji początek może trochę się dłużyć. 

niedziela, 3 sierpnia 2014

Cora Carmack - Coś do stracenia


Cóż można napisać o tej książce? To istna komedia. Nie jest to literatura najwyższych lotów, ale bardzo, bardzo pozytywna. Momentami nie mogłam ze śmiechu. Wypadki, które przytrafiały się  Bliss, były doprawdy komiczne. 

Bliss po prostu nie dało się nie lubić. Jej monologi wewnętrzne powalały na kolana. Jej decyzje (jak np. adopcja kota), były absurdalnie urocze. Garrick z kolei zdobył moją sympatię swoim ciepłem i sporą dozą empatii. Trochę obawiałam się, że relacja nauczyciel-studentka będzie bardzo sztampowa, na szczęście tak się nie stało. Ten wątek właściwie nie był epicentrum wydarzeń, stanowił raczej tło. 

Lektura idealna na letni wieczór i poprawę nastroju. Polecam.

Do zobaczenia po moim urlopie, na pewno przeczytam jakąś przyjemną lekturę :) 

piątek, 1 sierpnia 2014

Jamie McGuire - Piękna katastrofa

Ależ ja lubię takie klimaty. Bardzo długo czekałam na tę książkę. Premiera miała być w maju, ostatecznie padło na lipiec. Ale… zdecydowanie warto było czekać. 

Mamy tu prawdziwy rollercoaster emocji. Do tego trochę akcji i lekkiego dramatu. Czego więc chcieć więcej?  Utarczki słowne bohaterów były po prostu bezbłędne. W niektórych momentach można było boki zrywać. Akcja toczy się wartko i stale coś się dzieje. Nie sposób się nudzić. 

Abby jest dziewczyną, która nie da sobie „w kaszę dmuchać”, jest zabawna, potrafi zadbać o siebie i zaszaleć. Jej przeszłość… jest mocno nietypowa, a jej relacja z ojcem bardziej niż toksyczna. Travis z kolei jest przystojnym mężczyzną, który traktuje kobiety przedmiotowo. Do czasu kiedy poznaje Abby, no… prawie. Zdecydowanie jest szalony i wiele rzeczy załatwia pięściami. Właściwie wszystkie jego cechy eskalują z chwilą poznania Abby, co powiedziałabym wynika z jego zagubienia. Chłopak, który nie dopuszcza do siebie emocji związanych z kobietami, nagle zaczyna czuć i przestaje rozumieć co się dzieje. Ich relacja jest bardzo specyficzna i niekoniecznie zdrowa, a jednak pasują do siebie idealnie. 

Jedno jest pewne, choć książka jest zabawna, a bohaterów ogromnie polubiłam, to jednak taka relacja, jaka łączyła tę dwójkę powinna zostać na kartkach książki, bo w realnym życiu mogłaby to być prawdziwa katastrofa.

Książkę polecam, bo warto ją przeczytać, jednak traktowanie jej z przymrużeniem oka jest tu konieczne :)  

sobota, 12 lipca 2014

Jasinda Wilder - Tylko my wbrew wszystkim, Tylko my na zawsze



Dwa tomy, ale jedna historia. I tylko czytając oba, jeden po drugim, ma się poczucie pełni. W pierwszej części spotykamy Beccę i Jasona (których poznaliśmy w  „Tylko Ty”)  na początku ich znajomości w wieku 16 lat. I taka też jest ich relacja…delikatna, naturalna, z pewną dozą niewinności i w dużej mierze skoncentrowana na odkrywaniu cielesności. Każde z nich ma już swój bagaż. Jason zmaga się z przemocą w rodzinie, ojcem, który go bije. Becca z kolei zmaga się  surowymi rodzicami i wygórowanymi oczekiwaniami. Pierwszy tom kończy się pogrzebem ich najlepszego przyjaciela. 

Drugi tom jest dużo lepszy niż pierwszy. Zdecydowanie dzieje się tu więcej. Los rzuca bohaterom kolejne kłody pod nogi, a oni mimo przeciwności losu, nadal trwają przy sobie. Nawet jeśli czasem jest trudno. W tej części mamy też przeskoki czasowe. Czytelnik ma dzięki temu okazję poznać bohaterów nieco starszych i doświadczonych. I chyba to jest najpiękniejsze w tej historii, zobaczyć jak sobie radzą dalej, jak pokonując przeciwności nadal darzą się tak silnym uczuciem. 


Książka jest bardzo pozytywna, pokazuje silnych, młodych ludzi. Właściwie daje nadzieję, na szczęście mimo przeciwności losu. 

środa, 18 czerwca 2014

Molly McAdams - Wybieram Miłość


Bardzo czekałam na tę książkę... i niestety jestem nieco rozczarowana. Nie do końca wiem co napisać, bo czegokolwiek bym nie napisała, będzie zdradzało treść, a tego wolałabym uniknąć. 

Mamy dalsze losy bohaterów: Harper, Chase’a i Brandona, to prawda. Tyle tylko, że bardzo przeszkadzał mi tym razem styl autorki, którego nie czepiałam się przy wcześniejszej części. Na naszych bohaterów spadają różne koleje losu, jednak nawet przy dramatach, miałam wrażenie, że są one bardzo wymuszone i w dziwny sposób dość szybko się kończyły. Mało przekonywały mnie reakcje i emocje bohaterów w czasie dramatycznych wydarzeń. Większość fabuły była jednak zdecydowanie zbyt słodka, do tego stopnia, że momentami mogło zemdlić. A to jest dziwne, bo zwykle nie ma  nic przeciwko kiczowatym słodkościom. Jednak... nie jestem w stanie zliczyć ile razy w treści padło słowo „kocham cię”. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka była w zdesperowana, żeby wymyślić ideał mężczyzny. Jeden z nich był tak idealny, że aż nierealny. Właściwie był jak święty. 

Ogólnie warto poznać dalsze losy bohaterów. Autorka wyjaśnia wszystkie wątki (dosłownie). Akcja przeskakuje też w czasie, co jest bardzo miłym zabiegiem. 

piątek, 6 czerwca 2014

Colleen Hoover - Pułapka uczuć


Są książki od których nie można się oderwać i takie, które czyta się z przyjemnością. To z pewnością jedna z takich książek. Właściwie czyta się ją na tzw strzał. Z pewnością jest poruszająca. Dlaczego? Bo trudno jest patrzeć na niesprawiedliwość losu, zwłaszcza wobec młodych ludzi, których życie powinno być niemal beztroskie i mało skomplikowane.

W tej książce spotykamy się właśnie z niesprawiedliwością losu/świata, trudną tematyką śmierci, choroby i relacji, która społecznie jest zakazana i nieakceptowana. Główni bohaterowie znajdują się właśnie w takiej sytuacji, trudnej... i obarczonej dużą odpowiedzialnością. Co ciekawe, autorka wplotła w fabułę etapy żałoby wg Kubler Ross - pojawił się więc i wątek naukowy :)

Mimo, że historia była poruszająca, to jednak czegoś mi zabrakło. Miałam wrażenie, że całość pisze nastolatka, pewnie dlatego, że głównym bohaterom brakowało głębi i wielowymiarowości, byli nieco „spłaszczeni”. Ich reakcje nie zawsze były jasne i spójne, czasem może nieco przerysowane lub nie do końca uzasadnione. Szkoda, bo ta historia ma ogromny potencjał, gdyby dopracować bardziej bohaterów, ich emocje i przeżywanie, byłoby idealnie

Choć pojawiły się niedociągnięcia, uważam, że warto przeczytać tę historię, bo jest piękna i potrafi poruszyć czytelnika. 

niedziela, 1 czerwca 2014

Molly McAdams - Wybieram Ciebie

Przyznam szczerze, że podchodziłam bardzo ostrożnie do tej pozycji, bo nie przepadam za trójkątami. Jak wiadomo te nigdy nie kończą się dobrze, a ja wolę szczęśliwe zakończenia. Mimo to, bardzo  mi się podobało. Moim jedynym problemem było to, że polubiłam obu chłopaków Chase’a i Brandona i do końca nie mogłam się zdecydować na jednego dla głównej bohaterki. 

Bohaterów polubiłam od samego początku. Obawiałam się, że Harper będzie szarą myszką, na szczęście mnie zaskoczyła. Była przebojowa i dojrzała, jak na swój wiek. Nie sposób było jej nie polubić. Chase bywał irytujący, jednak miał coś w sobie, co przyciągało. Chyba dla wszystkich poza Harper jego intencje były jasne. Brandon z kolei był miłym i czarującym chłopakiem, a mimo to nie zatracił swojej męskości. Właściwie było mi szkoda obu, bo Harper była tylko jedna. Los zdecydował za nią, czy słusznie? Nie wiem , ale z którym chłopakiem by nie została i tak jest ok, bo polubiłam obu. 

Nie jest to bardzo wyjątkowa historia, ale miłośniczkom gatunku powinna się spodobać :) 

środa, 7 maja 2014

Jasinda Wilder - Tylko Ty

Piękna historia. Kolejna z gatunku tych, od których nie idzie się oderwać i czyta się jednym tchem. Na okładce czytamy: „Tragizm Love Story i wielka miłość młodych dorosłych we wszystkich jej odcieniach: od czułości po płomienny seks” i tym razem każde słowo powyższej reklamy jest prawdziwe. 

Książka jest podzielona na trzy części, ale zasadniczo posiada dwie. Pierwsza to historia Nell i Kyle’a. Bohaterów poznajemy jako 16-latków, przyjaciół od zawsze. Jak to zwykle bywa z nastolatkami są nabuzowani hormonami, ale też targa nimi niepewność. Poznają czym jest miłość i odkrywają siebie na nowo. Są przy tym absolutnie słodcy i czarujący. Kyle jest chłopcem z dobrego domu, pełnym zrozumienia i czułości. Prawdziwe „złote dziecko” - dobrze się uczy, jest przystojny i pełen ideałów. Nell jest równie beztroska i  nieskażona brutalnością życia. Zna Kyle’a od zawsze i nie wyobraża sobie życia bez swojego chłopaka. Zdaje sobie sprawę z tego, że oboje są bardzo młodzi, stąd też czasem pojawiają się u niej wątpliwości różnej natury. Ich związek jest niemal idealny... i kończy się w bardzo brutalny sposób...

Druga część książki toczy się dwa lata później po śmierci Kyle’a. Nell ma 20 lat i mieszka w Nowym Jorku. Tam też ponownie spotyka Coltera. Jaka jest ich relacja? Z pewnością trudna i pełna dramatyzmu. Nell jest... „złamana” to chyba właściwe określenie.  Nie jest już tą samą dziewczyną, którą poznajemy na początku. Samookaleczenia i alkohol nie są jej obce. Nie radzi sobie ze stratą i ogromnym poczuciem winy, które jej nie opuszcza. A Colter? Jego historia jest równie dramatyczna jak Nell, jeśli nie bardziej. Jest poraniony przeszłością i brutalnością życia. Chyba nikt nie zrozumie Nell lepiej niż on. Właściwie Colter staje się jej kotwicą, ratuje ją przed samą sobą. Razem dźwigają ciężar, ale przecież razem jest łatwiej. Nawet wtedy kiedy spada na nich jeszcze jeden cios.


Ta historia jest najzwyczajniej w świecie poruszająca, pełna emocji. Ma wszystko czego szukam w książkach. Z pewnością do niej jeszcze wrócę. Jedyne czego mi zabrakło, to cukierkowy epilog :)
___
„Cicho już, chłopaku,
ucz się lotu ptaków.
Myśl o dachu świata,
jeszcze będziesz latać.
Nie bój się przyszłości,
śmiało wchodź w zakręty.
Zwęsz zapach miłości,
zanurz się w odmęty.
Jeszcze będzie dobrze,
tylko trwaj, nie odchodź.
Jeszcze przyjdzie dobre,
tylko uwierz, mocno.
Nie błądź już, rozbitku,
patrz na mapę świtów.
Ktoś wyciągnie ręce,
dasz mu wszystko, więcej!
Zaśnij, utul myśli,
cisza rodzi spokój.
Dobrą wróżbę wyśnij,
fruwaj wśród obłoków.
Jeszcze będzie dobrze,
tylko trwaj, nie odchodź.
Jeszcze przyjdzie dobre,
tylko uwierz, mocno.”

                                                   „Tylko ty”  str. 172

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Katja Millay - Morze Spokoju


Byłam ogromnie ciekawa tej książki, zwłaszcza jeśli na okładce przeczytałam: „ Ta książka złamie ci serce i sklei je na nowo”. Czy się zawiodłam? Chyba nie, choć spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Prawdę mówiąc przez prawie połowę książki strasznie się męczyłam i trudno mi znaleźć przyczynę... być może przez deficyt dialogów (choć nigdy nie miałam nic przeciwko opisom), zbyt leniwe tempo akcji, a może przez nie do końca zrozumiałe motywy zachowania głównych bohaterów? A przecież te ostatnie powinny być dla mnie jasne, jednak coś mi tu nie do końca pasowało. Mimo wszystko, mniej więcej od połowy książka wciągnęła mnie bez reszty. 

Główna bohaterka - Nastaya, dziewczyna, którą dwa lata wcześniej spotkała straszna tragedia. Od tego czasu Nastaya nie jest tą samą osobą, jej życie się zmieniło, a ona sama chyba jeszcze bardziej. Właściwie jej postawa jest dość skrajna, ma służyć ochronie kruchej psychiki. Jednocześnie jednak Nastaya nosi w sobie ogromne pokłady złości, co jest jak najbardziej zrozumiałe. Całość jej kreacji nie do końca mnie przekonuje, jest tam kilka zgrzytów, ale pewnie się czepiam. 

Josh natomiast, przypadł mi do gustu dużo bardziej niż główna bohaterka. Jego poczucie osamotnienia bardzo do mnie przemawiało. Motywy jego działania nie pozostawiały żadnych wątpliwości, no może poza „polem siłowym”, którym się otaczał, ale postanowiłam wierzyć autorce na słowo. 

Relacje Josha i Nastayi były... trudne, mówiąc bardzo oględnie. Z jednej strony sobie pomagali, z drugiej jednak była w tym cała masa destrukcji, nie tylko siebie, ale i drugiej osoby. Momentami przykro było patrzeć, jak ranią siebie wzajemnie. Ostatecznie jednak wszystko kończy się happy endem. Dodatkowym atutem są postaci Drew i Tierney.


Jestem pewna, że nie wszystkim przypadnie ta pozycja do gustu, ale uważam, że warto.  

…….

"W wieku, kiedy większość dzieciaków próbuje dojść, kim są, ja próbowałam pojąć, dlaczego jestem. Już nie należałam do tego świata. Nie to, że chciałam umrzeć, po prostu czułam, że powinnam nie żyć. Co jest bardzo trudne, kiedy wszyscy oczekują od ciebie, że będziesz czuć wdzięczność właśnie za to, że żyjesz."
"Morze spokoju" str. 142