Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 października 2014

Jayne Ann Krentz – Droga nad rzeką


Wspaniała książka na leniwe, letnie wieczory. Dokładnie to, co lubię: romans, zagadka i dreszczyk emocji. Naprawdę trudno oderwać się od tej pozycji. Trzeba przyznać, że autorka doskonale potrafiła skomplikować powiązania towarzyskie, rodzinne oraz wydarzenia przeszłości  z ich następstwami w czasie teraźniejszym.

Ogromnym atutem tej pozycji są bohaterowie i to co do jednego. Nawet ci, którzy nie występowali bezpośrednio, a tylko o nich wspominano. Wyraziści, dobrze nakreśleni, wielowymiarowi – jednym słowem idealnie. Oczywiście nie dało się nie lubić Masona, prawdziwy mężczyzna, z silnym instynktem opiekuńczym i inteligencją, która niejednego mogła zaskoczyć. Niby dość szorstki w obyciu, a jednak czułość biła od niego na odległość. Lucy z kolei dorównuje Masonowi inteligencją i chłodną logiką. Jest też nieustępliwa i szuka odpowiedzi, nie poddaje się. Co też w zasadzie ich łączy. Nietrudno więc zgadnąć, że ich relacja, choć początkowo dość ostrożna, szybko nabiera tempa.  

Jeśli tylko ktoś lubi romans z domieszką akcji, lub też odwrotnie, to ta pozycja powinna się spodobać. Dla mnie jest świetna, więc polecam.

środa, 10 września 2014

Nora Roberts - Siły Ciemności


Ta historia ma nieco inną konwencję, w porównaniu z innymi książkami Nory Roberts. Jest to pierwszy tom trylogii. Mamy tu mocny wątek paranormalny: czarownice i magia, wydarzenia przeszłości, których następstwa oddziałują na teraźniejszość. Tak więc na początku poznajemy losy przodków głównych bohaterów, cofając się do 1263 roku. Dopiero później przenosimy się do współczesnej Irlandii. I tak poznajemy Ionę, amerykańską dziewczynę, która łaknie miłości i przynależności do jednego miejsca, w którym poczuje się właściwie. Iona jest bardzo bezpośrednia, spontaniczna, czasem narwana i zawsze mówi co myśli. Jest miłośniczką koni i naprawdę trudno jej nie lubić. Boyle z kolei jest typowym twardym mężczyzną, który nie lubi  zmian ani komplikacji w życiu. A Iona jest dla niego jedną wielką komplikacją. Fascynacja kobietą o pięknym wyglądzie i duszy jednak zwycięża. Nie będą się rozpisywać o reszcie bohaterów, bo jest ich tu sporo i każdy zasługuje na to, żeby o nim wspomnieć. Powiem tylko, że wszyscy są wielowymiarowi. 

Przez całą fabułę mamy do czynienia z wszechobecną magią, tajemnicami, niedokończonymi sprawami z przeszłości i oczywiście z miłością. Jestem bardzo ciekawa kolejnych dwóch tomów, bo na pewno sporo będzie się działo. 

niedziela, 17 sierpnia 2014

Nora Roberts - Kolekcjoner


Nie wiem czy istnieje wśród czytelniczek choć jedna, która nie zna tej autorki. I jak to zwykle w przypadku Nory Roberts książka jest po prostu świetna. Idealne połączenie przygody, romansu i akcji. Mamy tu miłość, morderstwo, historię przeplatającą się z teraźniejszością i zaginione, bezcenne przedmioty. 

Bohaterowie, oczywiście są jedyni w swoim rodzaju. Lila opiekunka domów i pisarka. Właściwie można by powiedzieć, że jest wymarzoną kobietą. Niezwykle ciepła i empatyczna, inteligentna, do tego twarda, nieustraszona i czasem lekkomyślna. Wszystkie te cechy łączą się w spójną całość, choć to trudne do osiągnięcia. Ash z kolei jest mężczyzną dość mrukliwym i stanowczym. Teoretycznie powinien być zaprzeczeniem artysty, malarza, a jednak jest jedyny w swoim rodzaju. Wie czego chce, potrafi bezdyskusyjnie postawić na swoim i bywa naprawdę czarujący, jeśli tylko tego chce. Tej dwójki nie powinno nic ze sobą łączyć, a jednak są swoim idealnym uzupełnieniem. Bohaterowie poboczni również są bardzo wyraziści i nie sposób ich nie polubić, zwłaszcza Julie i Luke’a. 

Wątek romansu jest tu cały czas obecny i niesamowicie uatrakcyjnia akcję, która rozgrywa się w książce. Ja nie potrafiłam oderwać się od czytania. Polecam. 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Tahereh Mafi - Dar Julii


To już koniec niezwykłej serii o Julii. I choć zwykle nie przepadam za urban fantasy (wolę „zwykłe” fantasy), to ta wyjątkowo przypadła mi do gustu. Ostatnia część była zdecydowanie najlepsza ze wszystkich. I z pewnością na długo utkwi mi w pamięci. 

Uwielbiam sposób pisania Tahereh Mafi, mamy tu wszystko: wartką akcję, cały wachlarz emocji oraz wielowymiarowych bohaterów. Rzadko się zdarza, że moje preferencje ulubionych postaci zmieniają się w trakcie, a tak było tym razem. 

W tej części Julia stała się prawdziwą kobietą w spodniach, po biednej, złamanej Julii nie został nawet ślad. To bardzo, bardzo pozytywna przemiana, aż miło się o tym czytało. Odnalazła prawdziwą siebie, wiedziała czego chce i potrafiła o to walczyć. Oczywiście przy pomocy przyjaciół.

W tej części w zupełnie innym świetle widzimy też Adama i Warnera. I w moich oczach ten pierwszy bardzo dużo traci, natomiast ten drugi zauroczył mnie kompletnie. Jakkolwiek trudno byłoby mi to przewidzieć w poprzednich częściach. 


Autorka wyjaśniła wszystkie wątki i tajemnice, co jest dodatkowym plusem tej historii. Nie sposób się od niej oderwać, nie przeczytawszy do końca. Polecam. 

środa, 21 maja 2014

Nora Roberts - Dom na Skarpie


Ależ to była przyjemna lektura, chyba jedna z lepszych tej autorki. A może po prostu ja lubię takie klimaty? Jest tu wszystko, co uwielbiam: zagadka, morderstwo, romans, powiew historii i bohaterowie z przeszłością. Jednym słowem cudownie. Trudno było się oderwać od tej lektury. 

Eli i Abra, różnią się od siebie jak dzień i noc, a jednak wiele ich łączy. Pogodne usposobienie Abry działa na czytelnika naprawdę kojąco, naprawdę trudno się przy niej nie uśmiechać. To właśnie jej żywiołowość i otwartość (czasem wręcz pewna doza nachalności) kruszy skorupę Eliego i staje się katalizatorem do walki o siebie samego i nowe życie. Uwielbiam też babcię Eliego, której nie było zbyt wiele w samej fabule, a jednak była bardzo, bardzo wyrazistą postacią, którą trudno będzie zapomnieć. 

Bardzo pięknie został tu pokazany kult rodzinnego dziedzictwa i jego ogromna wartość. Dom na skarpie był iście historyczną rezydencją z wieloletnią tradycją... czasem miało się wrażenie, że spotkamy jakąś istotę z przeszłości przemierzającą korytarze. Dodatkowym atutem jest legenda zaginionego skarbu i historia Violety, które dodają smaczku całej fabule.

Dla mnie ta historia była rewelacyjna, miała wszystko to, czego szukam w  książkach. Gorąco polecam, bo naprawdę warto, jeśli oczywiście ktoś lubi takie klimaty :)

niedziela, 13 kwietnia 2014

Nalini Singh - Legion Archanioła


Wreszcie udało mi się przeczytać tę część i jestem przeszczęśliwa. Nie tylko dlatego, że kocham Nalini miłością bezgraniczną, ale też dlatego, iż Legion Archanioła znowu opowiada o Elenie i Rafaelu, którzy skradli moje serce już w pierwszej części. 

Jakże cudownie było ponownie zderzyć się z szorstkością Rafaela i całą jego archanielskością, oglądać kwitnącą więź miedzy nim i jego małżonką. Siła ich miłości i wsparcie, które sobie dają w trudnych chwilach, nieodmiennie wprawia mnie w zachwyt. Dobrze było oglądać Elenę wypełniającą coraz to więcej obowiązków małżonki i sympatię którą wzbudzała nawet wśród tych, którzy niekoniecznie chcieli ją nią obdarzyć. Ewolucja Rafaela jest naprawdę intrygująca, podobnie jak jego legion, ale nie mam zamiaru niczego zdradzać z treści. 

Za każdym razem sięgając po Łowców Gildii zakochuję się w tej historii od nowa, tak było i tym razem, choć chyba z większą siłą :) Gorąco polecam, bo ja jeszcze wiele wrócę do tej historii.  

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Sylvia Day - Tylko mnie poproś



Bardzo przyjemna książka, a właściwie romans historyczny z rozwiniętym wątkiem erotycznym. Znalazło się także trochę akcji w tle. Sama historia nie ma w sobie nic szczególnego, więc nie jest z gatunku tych, które zapadają w pamięć, niemniej jednak przyjemnie spędziłam przy niej czas.

Największym atutem byli chyba główni bohaterowie - Marcus i Elisabeth. Oboje bardzo uparci i dumni. Trudno im zapomnieć dawne krzywdy. Motywami ich działań są bardzo często żal i chęć zemsty, jednak czas sprawia, że po ciężkich bojach ich motywy ewaluują i stają się bardziej „ludzkie” (choć to nie jest najlepsze określenie). Bardzo mnie bawiły ich utarczki słowne i otwarta walka. Było w tym wiele gorących uczuć, tych negatywnych w szczególności, ale jednak gorących.


Jeśli ktoś nie szuka czegoś wyjątkowego, to ta książka powinna przypaść do gustu.

piątek, 14 lutego 2014

Nora Roberts - Świadek


Moim zdaniem to jedna z lepszych książek tej autorki. Romans z rozbudowanym wątkiem sensacyjno-kryminalnym, więc czego chcieć więcej. Intrygi, zbrodnia, korupcja i strach a do tego miłość czająca się na horyzoncie. Właściwie książka składa się z dwóch części. 

W pierwszej poznajemy 16-letnią Elisabeth. Dziewczynę z ponadprzeciętną inteligencją, której nie jeden mógłby pozazdrościć. A jednak Elisabeth jest nieszczęśliwa, za sprawą matki, która chyba nie darzyła jej matczyną miłością. Była zimna jak Antarktyda, wyprana z wszelkich ciepłych uczuć, ale za to z rozbudowaną potrzebą kontroli i ambicji. Zaplanowała córce całe życie pod własne dyktando i oczekiwała, że tak właśnie będzie. Kiedy jednak Elisabeth wreszcie się zbuntowała, popełniła błąd, który zaważył na całym jej życiu. 

W drugiej części książki poznajemy Elisabeth 12 lat później, już jako dorosłą kobietę. To właśnie wtedy poznaje Brooksa. Mężczyznę, który jest jej kompletnym przeciwieństwem. Otwarty, szczery i wesoły gliniarz oddany swojej pracy. Elisabeth z kolei jest zamknięta w sobie, bardzo ostrożna i przede wszystkim bardzo analityczna (mam na myśli jej mózg). To było zabawne, kiedy każdą nawet najdrobniejszą rzecz potrafiła przedstawić w sposób naukowy. Brooks łamie jej wszystkie bariery, dzięki swojemu uporowi i wrodzonej wrażliwości. 

Dla mnie dużym atutem byli również bohaterowie poboczni, którzy byli bardzo wyraziści i posiadali swoje własne historie. To bardzo wzbogacało treść, a przy tym nie odczuwało się wielowątkowości. 


Historia bardzo przyjemna, dobrze napisana. Nie jest to typowy kryminał. Rozpatrywałabym tę książkę raczej w kategoriach romansu. I to właśnie lubiącym ten gatunek polecałabym tę pozycję.   

środa, 22 stycznia 2014

Teresa Ewa Opoka - Żona psychopaty


Właściwie staram się unikać tego typu historii, bo zbyt wiele spotykam ich na co dzień. Tej jednak nie potrafiłam się oprzeć. Zwykle też nie opisuję tu na blogu tych cięższych pozycji. 

Biorąc do ręki tę pozycję miałam pewne oczekiwania i dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam - psychologiczne, realistyczne studium dręczonej kobiety. 

Tak sobie myślę, że po samym tytule wiele osób może oczekiwać nieco większych emocji. Samo słowo „psychopata” je budzi, bo zwykle kojarzy się z horrorami. Ale... to nie do końca tak. 

Mamy tu pokazaną walkę udręczonej kobiety z tyranem, który tak naprawdę jest przebiegły i wyrafinowany, bo nie pozostawia żadnych śladów zewnętrznych. 


Ile może znieść kobieta? Gdzie znajduje się granica wytrzymałości? Czy nienawiść może zabić? Tego dowiecie się czytając tę książkę. Zdecydowanie polecam, ale zaznaczam, że nie jest to lektura, która wprawia w dobry nastrój.

wtorek, 12 listopada 2013

Alpine, Alpine II by Nanik


Alpine to jedna z  tych historii, które głęboko i na bardzo długo zapadają w pamięć. Jedna z tych, do których wraca się wielokrotnie. Jedna z tych, po których ciężko znaleźć coś równie dobrego. Ktoś całkiem niedawno tu na blogu zarzucił mi, że czepiam się właściwie wszystkiego. Cóż... mam do tego prawo, bo trudno się nie czepiać banałów, kiedy czyta się coś tak dobrego, jak właśnie Alpine. To historia, którą czyta się z wypiekami na twarzy, z niecierpliwością przewraca kolejne strony, w oczekiwaniu na ciąg dalszy. Historia, która nieodwracalnie zabiera czytelnika w świat wykreowany przez autorkę. O czym więc jest Alpine?

Do ponurego, deszczowego miasteczka, tuż po śmierci swoich rodziców trafia Callie. Dziewczyna bardzo szybko przekonuje się, że Alpine nie jest zwykłym miasteczkiem. Ponura atmosfera tego miejsca, mrok i cienie czające się w każdym kącie oraz dziwni mieszkańcy sprawiają, że Callie odczuwa coraz większy niepokój. Co gorsza okazuje się, że dziewczyna nie znalazła się w tym miejscu przypadkiem. Splot wydarzeń oraz strzępy informacji sprawiają, że Callie nie wie kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Jaką przyjdzie odegrać jej rolę w Alpine? Czy uda jej się uciec przed przeznaczeniem? Tego i wielu innych rzeczy można dowiedzieć się tylko w jeden sposób... czytając.

Czytając tę historię czytelnik zderzy się z wieloma emocjami, najczęściej trudnymi. Bo mrok czai się na każdym kroku. Trudne decyzje muszą zostać podjęte. Niewiedza powoduje dezorientację. Każda próba oporu zostaje ukarana. Przyjaciele mogą okazać się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi. 

Historia Alpine pokazuje do czego może być zdolny człowiek. Człowiek zaślepiony własną wizją i poczuciem wyższości. Pokazuje czego może dokonać chciwość, brak zahamowań i absolutna bezwzględność. Pokazuje też, że trzeba walczyć, nawet jeśli sytuacja wydaje się beznadziejna. Pokazuje, że człowiek w grupie jest  w stanie osiągnąć o wiele więcej. Pokazuje też, że człowiek jest w stanie znieść naprawdę bardzo wiele. I wreszcie historia Alpine daje również nadzieję i to pod wieloma względami. Choć odbiorca tej historii wielokrotnie miał prawo wątpić w człowieka, to jednak w ostatecznym rozrachunku czytelnik otrzymuje nadzieję i wiarę w ludzką istotę.

Alpine to historia wyjątkowa pod każdym względem. Alpine to wielowymiarowi bohaterowie i nietuzinkowa fabuła. Alpine to emocje, zarówno postaci, jak i czytelnika. Alpine to historia, w której nic nie dzieje się przypadkiem. I wreszcie Alpine to historia, do której z pewnością wrócę jeszcze wielokrotnie. 


Opowiadanie jest dostępne tutaj, po uprzedniej prośbie autorki o hasło. Gorąco polecam.

niedziela, 1 września 2013

Nora Roberts - Trzy Boginie


Zastanawiam się jak napisać cokolwiek, żeby nie zdradzać treści. Trzy Boginie to lektura idealna zarówno na urlop, jak i na zimowy wieczór z kieliszkiem wina. 

O czym jest książka? Opowiada historię poszukiwania statuetek, które razem tworzą bezcenny skarb. Ich historia sięga dawnych dziejów. Posążki były a to przekazywane z pokolenia na pokolenie, a to kradzione. To co, w tej książce naprawdę wyjątkowe to wiele ciekawych zwrotów akcji i szóstka bohaterów, których losy splatają się ze sobą. Choć głównych postaci jest stosunkowo dużo to dzięki wyrazistym charakterom nie zlewają się w szarą plamę. Akcja toczy się naprawdę bardzo wartko i nie sposób nudzić się przy lekturze. Fabułę ubarwiają wątki i zawirowania miłosne. To, co moim zdaniem jest atutem, to dość obszerny prolog, w którym cofamy się do poprzedniej epoki i kradzieży jednego z posążków. Chciałabym napisać więcej, ale nie mam zamiaru powtarzać tego, co możecie przeczytać na okładce, a cała reszta niepotrzebnie zdradzi treść. Dodam tylko, że ta pozycja to osobliwe połączenie książki przygodowej z romansem.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Tahereh Mafi - Sekret Julii



Sekret Julii jest kontynuacją Dotyku Julii - tak dla przypomnienia. Na początku wspomnę, że tym razem między wierszami wkradnie się spoiler, więc jeśli ktoś nie chce wiedzieć, co go czeka w drugiej części, lepiej niech nie czyta tego posta :) 

Sekret Julii rozpoczyna się w miejscu, do którego dotarła Julia z Adamem w pierwszej części. Akcja toczy się naprawdę szybko, choć i opisy przeżyć tytułowej Julii są równie bogate, jak w pierwszej części. Bohaterka nadal pozostaje bardzo skupiona na sobie i wszystkim tym, co się z nią dzieje. Momentami bywało to nieco irytujące, ale jak najbardziej zrozumiałe, biorąc pod uwagę jej wcześniejsze doświadczenia. Julia ma problemy z adaptacją do nowej sytuacji i ludzi, w otoczeniu których przyszło jej przebywać. Sytuacji nie poprawia fakt, że bardzo rzadko widuje się z Adamem, co potęguje jej rozchwianie. I tu pojawiają się kolejne komplikacje związane z jej ukochanym, ale o nich nie będę pisać :) Momentami miałam wrażenie, że uczucie, którym Julia darzy Adama jest nieco dziecinne i niedojrzałe, ale bohaterka jest młoda, więc można jej to wybaczyć. W tej części poznajemy także bliżej Warena. Choć początkowo nie należał do moich ulubieńców, to teraz zaczęłam się do niego przekonywać. (Nie)stety wkrada nam się tu mały trójkąt miłosny, za czym osobiście nie przepadam, ale jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się dalej ten wątek. Autorka sporo namieszała i bardzo skomplikowała wątki fabuły, więc bohaterowie z pewnością nie będą mieli łatwo w kolejnej części.

Podsumowując, jestem w pełni usatysfakcjonowana Sekretem Julii i niecierpliwie oczekuję kolejnej części. 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Sylvia Day – Wyznanie Crossa


Książkę przeczytałam zaraz po premierze, ale nie miałam czasu o niej napisać. Właściwie byłam zdziwiona, bo wydawało mi się, że będzie to trylogia, a tymczasem pojawią się dalsze części. Ile? Podobno w sumie 5. Nie wiem czy się z tego cieszyć. Bo o ile książki mi się podobają, o tyle obawiam się, że kolejne części będą nieco wymuszone. A może nie? W końcu ta część jest najlepsza ze wszystkich, jeśli ten trend się utrzyma… będzie dobrze :)

Co słychać u Evy i Gideona w trzecim tomie? Sporo się dzieje, ale za to jest mniej otwartych kłótni między bohaterami. Kto wie, może to cisza przed burzą? Mam nadzieję, że jednak nie. Odnoszę wrażenie, że nowie postaci jeszcze sporo namieszają – w końcu przeszłość nie może dać o sobie tak łatwo zapomnieć.  Bezgraniczna miłość Gideona nieustannie mnie zachwyca, nawet jeśli takie rzeczy zdarzają się tylko w książkach :) Ich weekendowy wypad bardzo przypadł mi do gustu. Nie mam pojęcia jak potoczą się losy pary Cary-Trey, ale osobiście bardzo im kibicuję. Wątek z rodzicami Evy też może mieć jakieś znaczenie. Z chęcią przeczytam co będzie dalej i liczę na to, że się nie zawiodę.

poniedziałek, 11 marca 2013

Sylvia Day - Płomień Crossa



Ależ długo zabierałam się do napisania czegoś o tej książce. Zawsze zbyt mało czasu, zawsze jest coś do zrobienia... i co? Dziś mam wyjątkową pustkę w głowie.

Ta część zaspokoiła moje oczekiwania, które powstały po pierwszym tomie. Rzeczywiście, Dotyk Crossa był tylko wstępem do dalszych wydarzeń. W Płomieniu Crossa akcja nabiera tempa. Jest też kilka zaskakujących wydarzeń, choć w miarę czytania, można było je wydedukować. Związek Gideona i Evy rozkwita, ale nie jest usłany różami. Przeszkadza im nie tylko przeszłość, ale i wydarzenia dnia codziennego. W miarę czytania, utwierdzałam się w przekonaniu, że tej dwójce musi być szalenie trudno, naprawdę wolę nie wchodzić w ich skórę. Tyle krzywdy... Ta książka bardzo ładnie pokazuje, jaki wpływ na późniejsze życie mają traumy z dzieciństwa. Tutaj widać to bardzo, bardzo wyraźnie. 

Jeśli chodzi o sceny erotyczne... jest ich sporo (z racji gatunku, jest to oczywiste) ale mam wrażenie, że w tej części było zdecydowanie mniej wulgaryzmów. Sceny były opisane bardziej subtelnie, bez przesady i sztucznego przeciągania. Mogłoby się wydawać, że bohaterowie wszystkie problemy załatwiają w łóżku, jednak to nieprawda. Bardziej wnikliwi dostrzegą, że seks w ich wykonaniu jest tylko środkiem doraźnym i wbrew pozorom, nie w ten sposób załatwiają problemy. Oni naprawdę starają się, żeby im wyszło, mimo straszliwego obciążenia, którym są obarczeni. A jednak próbują i podejmują ten wysiłek, najlepiej jak potrafią. To, moim zdaniem jest godne podziwu. 

Przez wzgląd na koniec tego tomu, nie mogę doczekać się trzeciej części. Wygląda na to, że sprawy nabiorą jeszcze większego tempa. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Jestem dobrej myśli :)

niedziela, 3 marca 2013

Katarzyna Michalak - Mistrz



Ach, muszę przyznać z lekkim wstydem z resztą, że rzadko ostatnio sięgam po książki oficjalnych polskich autorów. Rodzimych autorów preferuję tych nieoficjalnych, publikujących w sieci, są o wiele bardziej ciekawi. Tym razem jednak chylę czoło przed Katarzyną Michalak. Od razu przyznaję bez bicia, że nie mam pojęcia, co to za autorka ale „Mistrzem” podbiła moje serce. Oczywiście mogłabym się doczepić do kilku drobiazgów, ale nie mam zamiaru o nich wspominać, bo przy całokształcie są kompletnie nieistotne.

„Mistrz” należy do serii z tulipanem, czyli tylko dla dorosłych. Nie jestem pewna czy zaliczyłabym tę pozycję do literatury erotycznej, bo choć sceny były, to nie były najistotniejsze w fabule. 

Zastanawiam się co napisać, żeby nie zdradzić zbyt dużo z treści, bo to zniszczyłoby elementy zaskoczenia a było ich co najmniej kilka. Akcja była wartka i kiedy już się zaczęło, nie dało się oderwać od książki. Już sam początek był emocjonujący, potem było już tylko lepiej. Główni bohaterowie zdobyli moje serce. Raul i Sonia, o ile tego pierwszego trudno było mi na początku zrozumieć, o tyle na końcu zapałałam do niego bezwarunkową miłością :D Gangster i niewinna dziewczyna, uwikłana w coś, o czym nie ma bladego pojęcia. Mamy tu więc mieszankę niebezpieczeństwa, namiętności i tajemnicy. Mafia i wszystko, co z nią związane tylko dodaje pikanterii całej książce. 

Chciałabym napisać wiele, ale nie mogę, bo zdradzę treść. Powiem tylko, że chciałabym innego zakończenia, co nie znaczy, że obecne było złe. Gorąco polecam tę pozycję, bo warto. Oby więcej takich polskich powieści. 

sobota, 29 grudnia 2012

Ninni Schulman - Dziewczyna ze śniegiem we włosach



Cóż, książki o której pisałam ostatnim razem jednak nie skończyłam, ale za to przeczytałam inną. 
„Dziewczyna ze śniegiem we włosach” miała być kryminałem trzymającym w napięciu do ostatniej strony. Czy faktycznie taka była? Moim zdaniem nie. Fakt, intryga była dość misterna, ale napięcia mi zdecydowanie zabrakło. Mimo, że co chwilę czytelnik dowiaduje się czegoś nowego, to jednak czegoś mi brakowało. Nie miałam tej wewnętrznej ciekawości, która pchałaby mnie do pochłaniania kolejnych stron. Momentami miałam wrażenie, że czytam jakieś nudnawe akta sprawy kryminalnej z różnych punktów widzenia. Często też odkładałam książkę, bo czułam się nieco znudzona. Dość późno domyśliłam się, kto był sprawcą, więc to jest plusem tej książki. Książka jest wielowątkowa, co akurat w tym wypadku tylko mnie drażniło. Za dużo wszystkiego na raz, dodatkowo imiona, często dziwne, utrudniały połapanie się kto jest kim. Sami bohaterowie nie wzbudzili u mnie sympatii. Byli jacyś tacy... nijacy? Niby były nakreślone portrety psychologiczne, ale dla mnie mało pociągające. Nie zapamiętam żadnego z bohaterów na dłużej, może dlatego, że byli za mało charakterystyczni? 
Nie chciałabym oceniać tej książki jednoznacznie negatywnie, bo w gruncie rzeczy wcale nie jest taka zła, ale nie przypadła mi do gustu, zbyt mało napięcia, co powinno być charakterystyczne dla kryminału. 

piątek, 30 listopada 2012

Sylvia Day - Dotyk Crossa



Czytając tę książkę nie sposób nie porównywać jej do 50 twarzy Greya. I choć obie pozycje mają wspólne cechy, to jednak w ostatecznym rozrachunku różnią się. W tym poście będę nawiązywać do Greya, pewnie powstanie coś na kształt porównania. 

Dotyk Crossa też jest trylogią, więc przypuszczam, że akacja jeszcze się rozwinie, w dalszych częściach. W tej książce przede wszystkim nie mamy tego elektryzującego, mrocznego i tak bardzo tajemniczego klimatu, jak to się miało w przypadku Greya. Nie było też tylu punktów kulminacyjnych, które były przyczyną licznych zwrotów akcji. Klimat jest więc zupełnie inny. Występują wątki dominacji seksualnej, ale w tej części były zaledwie wspomniane i nie sądzę żeby rozwinęły się szczególnie mocno w kolejnych częściach (nie twierdzę, że to źle). To, co mi trochę przeszkadzało to język, którego używano do opisów aktów seksualnych. Niektóre określenia były nieco zbyt wulgarne, jak dla mnie. Rozumiem, że to był zabieg, żeby pokazać pewną dzikość samego aktu, ale można było to zrobić łagodniejszym językiem. Paradoksalnie ekstremalne sceny z Greya były bardziej subtelne, niż te tu. 
Główna bohaterka Eva, wcale nie jest biedną dziewczyną i w dodatku dziewicą, wręcz przeciwnie. Ma 24 lata, bogatego ojczyma i niczego jej nie brakuje. Tyle tylko, że boryka się z trudną przeszłością, która znacznie utrudnia jej relacje z mężczyznami. Główny bohater natomiast - Gideon - to mężczyzna bogaty, nieziemsko przystojny i apodyktyczny, a przy tym boryka się z trudnymi doświadczeniami. Nie widać tu tego splendoru i blichtru bogactwa jak u Greya, a szkoda, bo lubię czytać o świecie, w którym mnie samej nie będzie dane się obracać. Mamy więc istną mieszankę wybuchową, bo doświadczenia z przeszłości tej dwójki znacząco wpływają na ich wzajemną relację. Tak sobie myślę, że zachowanie Gideona nie zawsze może być jasne dla przeciętnego czytelnika, można było nad tym bardziej popracować. Główni bohaterowie są zaburzeni, i pod tym względem (ogromu ich problemów) treść jest dużo bardziej zatrważająca, niż u Greya. Bo kiedy uświadomimy sobie ogrom krzywdy tej dwójki, to trudno to przełknąć. Do tego dochodzi jeszcze matka Evy, która raz po raz się przewija w treści, jej ojczym, który jest człowiekiem raczej skomplikowanym i współlokator Evy, równie zaburzony jak ona sama. To wszystko tworzy niesamowitą sieć, skomplikowanych relacji. Momentami czułam się jakbym czytała przebieg terapii i słuchała Dialogu Sokratejskiego, ale to akurat plus dla autorki za wiedzę i znajomość tematu. 

Podsumowując, warto przeczytać Dotyk Crossa. Jeśli komuś podobało się 50 twarzy Greya istnieje prawdopodobieństwo, że i ta pozycja przypadnie mu do gustu. Ja wolę Greya ale Cross też jest uroczy na swój własny, indywidualny sposób.

piątek, 2 listopada 2012

Nalini Singh - Archangel’s Storm



Ach, kiedy sięgam po kolejne części serii o Łowcach Gildii, wzdycham z pewną tęsknotą za Eleną i Rafaelem. I choć, Zarówno Honor, jak i Mahiya zdobyły moją ogromną sympatię, to Elena skradła moje serce. 

Samą autorkę kocham miłością bezwarunkową. Czasem spotykam się z  ostrą krytyką pod jej adresem, pertraktującą o tym, iż jej bohaterowie, zawsze są piękni i intrygujący, często złamani w przeszłości. Trudno obalić ten argument, bo to prawda. Dla mnie jednak, to jej ogromny atut, bo czy takich mężczyzn spotyka się na codziennie na ulicy? Nie... właśnie dlatego lubię sobie o nich poczytać i oddać wodze fantazji. Bohaterowie Nalini są więc piękni i złamani, ale przy tym wielowymiarowi, niebanalni i ciekawi. Mają w sobie coś, co sprawia, że chcę się o nich dowiedzieć coraz więcej i więcej. I nie ma znaczenia, czy to seria o Łowcach Gildii, czy o rasie Psi. 

Archangel’s Storm opowiada o Jasonie czarnoskrzydłym aniele i księżniczce, będącej siostrzenicą Nechy. Jason intrygował mnie od samego początku, jednak zanim zaczęłam czytać tę część, żałowałam, że nie jest ona o moim ulubieńcu Illiumie. W ostatecznym rozrachunku nie jestem zawiedziona. To, co uderzyło mnie chyba najbardziej, to odmienność Mahiyi od poprzednich bohaterek. Mahiya była bardziej... delikatna, kobieca i słodka, co wcale nie oznacza, że była słaba. Łączyła w sobie kobiecą zmysłowość, inteligencję i siłę, co dało nam bardzo intrygującą bohaterkę. Jason natomiast... zdobył moją absolutną sympatię po tej części. Podobało mi się, że na samym końcu on nadal pozostał sobą. Otwarł się, to prawda, ale też nie do końca, dzięki temu nie było to sztuczne. Historia jego złamania była bardzo natomiast bardzo poruszająca, aż chciałoby się zapłakać. Jedyne, co mi nieco przeszkadzało, to... może nie tyle zbyt szybki rozwój akcji między dwójką głównych bohaterów, a raczej zbyt nagły. Początkowo relacja między bohaterami była bardzo subtelna, niemal niezauważalna, a potem nagle wybuchła z pełną mocą, mimo to zachowała swoją specyfikę, więc nie mam zamiaru się czepiać.

Sama fabuła i rozwój wydarzeń, zaskoczyły mnie nie jeden raz, co w przypadku Nalini jest już właściwie norą. Ona nigdy niczego nie upraszcza, wywołując o czytelnika głód, który można zaspokoić, tylko w jeden sposób - docierając do ostatniej strony. 

Gorąco polecam, nie tylko tę część ale całą serię o Łowcach Gildii. Ja z pewnością wrócę do tych książek jeszcze wielokrotnie. 

sobota, 6 października 2012

Susan Elizabeth Phillips - Arena



Jest to jedna z moich ulubionych książek. Choć czytałam ją dawno, często powracała i domagała się mojej uwagi. Być może dlatego sięgnęłam do niej ponownie. 

Czytając opis na okładce, mogłoby się wydawać, że w fabule nie ma nic szczególnego. Ojciec na siłę wydaje za mąż swoją rozpieszczoną córkę, za gburowatego człowieka. Generalnie Daisy musi wytrzymać ze swoim irytującym, przymusowym mężem pół roku, żeby otrzymać fundusz powierniczy. Brzmi tandetnie? Możliwe, ale wcale takie nie jest, okazuje się bowiem, że przymusowy mąż jest menadżerem cyrku, a rozpieszczona dziedziczka i surowe warunki cyrku - muszą zwiastować katastrofę. 

Książka urzekła mnie pod wieloma względami, jednak to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to fakt, że autorka potrafiła sprawić, iż niejednokrotnie zwątpiłam w szczęśliwe zakończenie. Fabuła wcale nie była lekka, nawet jeśli zdarzały się sytuacje śmieszne, były zabarwione pewną dozą goryczy. Warunki cyrkowe nie należą do łatwych, wręcz przeciwnie, panują tam twarde i surowe reguły. Towarzyszenie bohaterce w tych zmaganiach było więc nie lada przeżyciem.

Daisy wcale nie była typową rozpieszczoną dziedziczką. Zdobyła moją sympatię od samego początku. Jej upór i determinacja były godne podziwu. Bezustannie musiała zmagać się z pogardą i upokorzeniem, a jednak się nie załamała. To tylko zwiększało jej determinację. Przebywanie z, delikatnie mówiąc, nieprzychylnie nastawionym małżonkiem, tylko dolewało oliwy do ognia. Zwłaszcza, jeśli owy małżonek jest nie tylko cyniczny ale również przystojny i pociągający. Wzajemne pożądanie z całą gamą negatywnych emocji  (włączając w to wyżej wymienioną pogardę) sprawia, iż akcja staje się dużo bardziej intrygująca. Wiele razy współczułam Daisy, czasem miałam ochotę rwać włosy z głowy, ale dzięki temu, ta książka tak bardzo zapadła mi w pamięć.

Zdecydowanie polecam tę pozycję wszystkim, zwłaszcza na nadchodzące, ponure, jesienne wieczory. 

poniedziałek, 10 września 2012

Nanik - Bandyta


Piszę tu o różnych książkach, które miałam przyjemność (bądź nieprzyjemność) przeczytać. Dzisiaj wspomnę o opowiadaniu autorskim.
Bandytę po raz pierwszy czytałam jako ff, ostatnio wróciłam do tej historii w wersji autorskiej i po raz kolejny się zachwyciłam. Mimo braku czasu, potrzebowałam oderwać się od codzienności, a Bandyta to świetny dystraktor.
Akcja toczy się na Dzikim Zachodzie, w otoczeniu stepów i pustynnych krajobrazów. Jako, że wszystko rozgrywa się w dawnych czasach, łatwo jest sobie wyobrazić szelest sukien i słońce palące skórę. To nadaje tej historii absolutnie wyjątkowy klimat. Bohaterowie są niebanalni, a każdy z nich jest indywidualnością nie do podrobienia. W dodatku owe postaci tworzą ze sobą istną mieszankę wybuchową. Bo czy można sobie wyobrazić pastora i byłą tancerkę prosto z saloonu razem? Albo urodzoną damę w parze z bezwzględnym bandytą, ściganym listem gończym? Jeśli nie czytało się tej historii, to rzeczywiście trudno to sobie wyobrazić. I to jedna z rzeczy, która czyni tę opowieść tak bardzo wyjątkową.
Główna bohaterka Lizzy wyżej wspomniana panna z dobrego domu, jest wcieleniem ognistego temperamentu i impulsywności. Potrafi jeździć na oklep i spędzić spontaniczną noc z nieznajomym. Jej nieustraszenie nie zna granic. A Lucas? Nasz bandyta, to postać iście zagadkowa i w pełni nieprzewidywalna, a jednak potrafi być oddany jak mało, który mężczyzna. Ukształtowały go trudne warunki i prawo przetrwania, co czyni go osobą szczególną.
Ponieważ nie chcę zdradzać treści, powiem tylko, że ta historia potrafi zaskakiwać, bawić, śmieszyć i doprowadzać do łez, trzymając przy tym w napięciu do granic możliwości. Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą oderwać się od rzeczywistości. Ja z pewnością wrócę do tej historii jeszcze nie jeden raz.
Bandytę można znaleźć na chomiku Nanik_ po uprzedniej prośbie o hasło.