czwartek, 7 lutego 2013

Katee Robert - Szczęśliwa Zamiana





Dla mnie była to bardzo fajna, lekka historyjka. Podobno uchodzi za romans erotyczny, ja bym to zaliczyła to zwykłego romansu. Oczywiście jeśli ktoś szuka wyszukanej lektury, to tu jej nie znajdzie. To po prostu przyjemna pozycja, która niejednokrotnie wywołała uśmiech na mojej twarzy. Elle, kobieta kompletnie niewierząca w siebie postanawia uwieść swojego pracodawcę Nathana. I nawet nie chodzi o to, że jest w nim zakochana, po prostu ten mężczyzna wydaje jej się odpowiednim do roli męża. Pech chciał, że zamiast Nathana uwiodła jego brata, który jest kompletnym przeciwieństwem jej pracodawcy. Mamy więc do czynienia z Gabe’m, niegrzecznym chłopcem z tatuażami :) Żeby było śmieszniej, to właśnie tacy mężczyźni naprawdę kręcą Elle. Tylko jak ją przekonać, żeby poszła za głosem serca, a nie rozsądku? Naprawdę ubawiłam się setnie z zabiegów Gabe’a, historia z uczuleniem rozłożyła mnie na łopatki totalnie, niemal płakałam ze śmiechu. To tylko pokazało, jak bezradni mogą być mężczyźni, albo raczej, jak wiele bezsensownych czynności mogą wykonać w pewnych sytuacjach :D 
Zdecydowanie polecam na poprawę nastroju. Historia jest lekka, łatwa i przyjemna :) Dość banalna, nie przeczę, ale przecież takie właśnie są romanse :)

niedziela, 3 lutego 2013

Sara Fawkes - Na każde jego żądanie



Krótko zwięźle i na temat: sięgnięcie po tę książkę było błędem. Wszystko wskazuje na to, że była to nieudolna próba wzorowania się na Grey’u. Mamy do czynienia z panem kontrolującym, byłym wojskowym i miliarderem oraz z kobietą, która dostaje niemoralną propozycję bycia jego sekretarką. O ile początek zapowiadał się całkiem fajnie, to dalej było już tylko gorzej. Ogólnie nie wiem czy poziom mojej inteligencji był zbyt niski do tej książki, czy akcja była tak mętna, że momentami jej nie rozumiałam. Brakowało mi tu ładu i składu. Akcja z wątkiem sensacyjnym kompletnie nie trzymała się kupy i była mocno wymuszona. Sceny seksu kompletnie nie współgrały z resztą. Wyglądało to trochę tak, jakby autorka wrzuciła je bo wypada przy obecnym, trendzie. Żeby chociaż potrafiła je opisać, ale nie... tu też wiało nudą i niedopracowaniem. Po prostu brak mi słów. Zakończenie pozwala przypuszczać, że pojawi się następna część, ja jednak zdecydowanie po nią nie sięgnę.
Nie polecam tej książki, strata czasu, zwłaszcza, że jest tyle pozycji wartych uwagi. 

niedziela, 27 stycznia 2013

...Wenus i Mars...




Natknęłam się ostatnio na książkę „Męski punkt widzenia czyli 10 pytań których nigdy nie zadałaś mężczyźnie”. Książka ma zaledwie 28 stron i naprawdę nie ma w niej nic, czego byśmy, my kobiety, nie wiedziały. Jest tak prosta... a jednak nie jest banalna. Od wieków komunikacja damsko-męska sprawia trudności obu zainteresowanym stronom. I choć w tym wypadku wiedza nie może nas całkowicie uchronić od popełniania błędów, to jednak czasem warto przypomnieć sobie różnice między kobietami i mężczyznami. W książce, a właściwie książeczce autorka zadaje tylko 10 pytań i podaje odpowiedzi mężczyzn z własnym komentarzem. To właśnie owy komentarz zmusza do myślenia, może nawet bardziej, niż same odpowiedzi. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że autorka pokazuje również podobieństwa między nami. W gruncie rzeczy często mamy nawet podobne oczekiwania, choć te same słowa znaczą dla nas (często) zupełnie coś innego. Czy to zatem tu należałoby szukać kłopotów w komunikacji? Pewnie też, ale nie tylko.


Często sama łapię się na popełnianiu podstawowych błędów. Ile to już razy uświadomiłam sobie, że łatwiej mi zrozumieć punkt widzenia obcego mężczyzny niż własnego. Dlaczego czasem łatwiej nam porozumieć się z kimś kto jest dla nas obcy? Cóż... dla mnie odpowiedź jest dość prosta. Z własnym partnerem/mężem/chłopakiem zawsze do głosu dochodzą emocje,  to one najczęściej są przyczyną naszych nieporozumień i kłótni. Kiedy emocje opadają zaczynamy widzieć wszystko w zupełnie innym świetle, jednak zanim one opadną, już zdążymy się pokłócić. Bo przecież niektóre sprawy nie mogą czekać aż trochę ochłoniemy, trzeba je załatwiać na gorąco... Oczywiście najlepszym rozwiązaniem zawsze jest się uspokoić i dopiero potem porozmawiać, ale łatwo powiedzieć trudniej wykonać... Tak to już z nami jest. To działa w obie strony. 

Cóż, pozostaje nam tylko starać się komunikować jak najlepiej, szukać w sobie oparcia i cieszyć swoim towarzystwem :) 

Muzyka na dziś: Labrinth feat. Emeli Sande - Beneath Your Beautiful


niedziela, 20 stycznia 2013

Grace Burrowes - Spełnione życzenie



Ta historia jest dość nietypowa jak na romans historyczny. Czy lepsza? To zależy kto i czego oczekuje od tego typu pozycji. Mamy tu do czynienia z córką księcia Sophie i baronem Vimem, jednak oni nie znają swoich tytułów. Co ciekawe znajdują się zupełnie sami w rezydencji, również bez służby. Towarzyszy im za to dziecko, podrzutek. Sytuacja jest o tyle śmieszna, że to ów baron uczy lady jak się nim opiekować. Jest przy tym wyjątkowo uroczy. Z kolei wspomniana lady umie świetnie gotować. Czyż tak kombinacja i wyjątkowe okoliczności nie są dziwne, jak na tamte czasy? Może właśnie dlatego, ta historia zapada w pamięć. Oczywiście potem w fabułę wplatają się jeszcze bracia Sophie, którzy również są dość nietypowi, no i sam książę. Wszyscy oni dążą do wyswatania Vima  z Sophie, co też nie jest do końca typowe, bo między książętami i baronami była społeczna przepaść. Do całej historii dochodzi jeszcze pewien wątek z przeszłości Vima i jego urażona duma. Oczywiście wszystko się dobrze kończy, jak to bywa w romansach. 
To bardzo lekka historia, nadaje się w sam raz na nudny zimowy wieczór. 

środa, 16 stycznia 2013

Olivia Cunning - Za sceną





Ta książka znajduje się w top najlepszych romansów erotycznych Amazonu. Czy aby na pewno taka jest? Z założenia ten rodzaj literatury obfituje w sceny seksu, ale tu było ich chyba nieco za dużo. Sama historia całkiem lekka, wciągająca i szybko się ją czyta, ale gdyby wyciąć sceny seksu, to z treści zostanie jakieś 10% W dodatku sceny są dość ekstremalne, a słownictwo raczej wulgarne, choć do tej historii pasowało i jedno i drugie. Wiele razy uśmiałam się niemal do łez, za co duży plus dla autorki. 

Osobiście wolę, kiedy tego typu książki mają też głębszy sens, nie tylko sam seks w wersji instrumentalnej. Tutaj niby był wspomniany sens, ale blakł przy tej ilości scen erotycznych. Myrna to silna kobieta, po przejściach, nadużyta emocjonalnie przez byłego męża. Brayan z kolei zmaga się ciągłym niedowartościowaniem ze strony ojca i tyle. Jest przy tym niesamowicie słodki i od razu wzbudził moją sympatię. Reszta ekipy też była zabawna, choć mam wątpliwości czy z ich głową było wszystko w porządku :)

Ogólnie książka mi się podobała, bo miałam przy niej niezły ubaw, ale nie wiem czy ją polecam. Jeśli ktoś nastawia się głównie na sceny erotyczne to śmiało może sięgnąć po tę pozycję, bo z doszukaniem się głębszego sensu, będzie pewien problem.