poniedziałek, 3 lutego 2014

Rachel Hauck - Był sobie książę

Prawdziwy książę i zwykła dziewczyna... niby klasyczna historia Kopciuszka, a jednak nieco inna. Przede wszystkim książka liczy sobie 427 stron, nie jest więc historyjką składającą się tylko z dwóch bohaterów. Przez fabułę przewija się plejada wspaniałych postaci pobocznych. Lady Genevive, matka księcia, Aurora czy Avery, każda z nich była na swój sposób wyjątkowa. Sam Nathaniel i Susanna bardzo przypadli mi do gustu. Oboje znaleźli się na życiowym zakręcie... coś się kończy, coś zaczyna. Każde z nich musiało podjąć decyzje, jednak czy słuszne? To miało się dopiero okazać.

Tak naprawdę ta historia jest o poszukiwaniu swojej drogi, zawierzeniu sile wyższej, a przede wszystkim o prawdziwej, czystej miłości, która przezwycięża przeciwności - mimo, że czasem jest strasznie trudno. 

Fabuła została rozciągnięta w czasie, czytelnik nie miał więc poczucia, że coś tu się dzieje zbyt szybko. Dodatkowy plus dla autorki za wątek polityczny, który odgrywał ważną rolę w fabule.


Mnie bardzo przypadła do gustu ta historia. Jest lekka, ale momentami daje do myślenia. Bardzo trudno się od niej oderwać. Oczywiście można by się czepiać wielu rzeczy, tylko po co? Happy end był cukierkowy i bardzo romantyczny, ale ja właśnie takie lubię :)

czwartek, 23 stycznia 2014

Cari Quinn - Romans nie jest konieczny


To drugi tom serii Miłość nie jest konieczna. O pierwszej części pisałam tu. Ta historia jest równie lekka i przyjemna jak pierwsza. Spotykamy tu Cory’ego, brata Dillona i Victorię, która też pojawiła się w pierwszym tomie. 

Tym razem czytelnik poznaje nieco historii głównych bohaterów, zwłaszcza Victorii i jej rodziny. Dzięki temu historia nabiera nieco głębi, jeśli rozpatrywać to w kategoriach literatury lekkiej. 

Victoria i Cory wpadają w pułapkę kłamstwa, w którą właściwie sami się wplątali. I radzą sobie z tym, tak, jak potrafią najlepiej. Czasem lepiej, czasem gorzej. Przeważa jednak kompletny chaos uczuciowy, który oczywiście musi zakończyć się happy endem. Całkiem romantycznym happy endem. 


Ogólnie mnie ta historia przypadła do gustu. Jest lekka i w sam raz na zimowy wieczór, ale z pewnością nie jest lekturą wyższych lotów.

środa, 22 stycznia 2014

Teresa Ewa Opoka - Żona psychopaty


Właściwie staram się unikać tego typu historii, bo zbyt wiele spotykam ich na co dzień. Tej jednak nie potrafiłam się oprzeć. Zwykle też nie opisuję tu na blogu tych cięższych pozycji. 

Biorąc do ręki tę pozycję miałam pewne oczekiwania i dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam - psychologiczne, realistyczne studium dręczonej kobiety. 

Tak sobie myślę, że po samym tytule wiele osób może oczekiwać nieco większych emocji. Samo słowo „psychopata” je budzi, bo zwykle kojarzy się z horrorami. Ale... to nie do końca tak. 

Mamy tu pokazaną walkę udręczonej kobiety z tyranem, który tak naprawdę jest przebiegły i wyrafinowany, bo nie pozostawia żadnych śladów zewnętrznych. 


Ile może znieść kobieta? Gdzie znajduje się granica wytrzymałości? Czy nienawiść może zabić? Tego dowiecie się czytając tę książkę. Zdecydowanie polecam, ale zaznaczam, że nie jest to lektura, która wprawia w dobry nastrój.

niedziela, 19 stycznia 2014

Dorie Graham - Pojętna uczennica


Tej książki nie można sądzić po okładce, gdyż ona sugeruje coś zupełnie innego. Tytuł w zasadzie też wprowadza w błąd. 

Jest to romans z nieco rozbudowanym wątkiem erotycznym. Prosta, lekka i przyjemna lektura. Idealna na dzień na plaży albo spokojny wieczór przy lampce wina. 

Oczywiście historia sama w sobie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ot, zwyczajne czytadło, które szybko się zapomni. Mimo to mi się podobało, działa jak świetny „odmóżdżacz”


Nic więcej nie dodam, same zdecyduje czy chcecie to przeczytać. 

wtorek, 14 stycznia 2014

Aleksandra Monir - Timekeeper


„You’ve got a new life now,
You’re free from old ties.
I can’t undertad how,
Was all I knew a lie?
We could live all we ever dreamed
If you’d just remember you love me
Cause I...
I remember
The way you uesed to hold me.
I remember
The trill we used to share.
We seem to be
Strangers passing by now.
Tell me, did you forget how

We once cares?”

Jakże wielka jest moja radość po przeczytaniu drugiej części „Poza czasem”. Wbrew moim obawom nie poczułam się rozczarowana. Wręcz przeciwnie, jestem jeszcze bardziej oczarowana. Po tej części ta historia podoba mi się jeszcze bardziej. Jest głębsza, bardziej kompletna. 

Choć nigdy nie przepadałam za rozdzielaniem głównych bohaterów, to tutaj bardzo mi się podobał ten zabieg. Może dlatego, że nie było to rozdzielenie w stricte tego słowa znaczeniu. 

W tej części czytelnik poznaje bardziej dziadków Michele oraz historię miłości Marion i Henry’ego Irvinga, która jest niemal tak samo niezwykła jak historia głównych bohaterów. Mamy też okazję poznać podróże w czasie z punktu widzenia Henry’ego - za sprawą jego dziennika. Opis lat 90-tych widzianych jego oczami autorka zdała na 6... Trudno opisać coś, co dla nas jest codziennością (mam na myśli gadżety codziennego użytku), jako przedmioty absolutnie niezwykłe. Autorka uniknęła przy tym przesady, o którą łatwo przy tego typu zabiegach. Oczywiście wątek związany z Rebeccą wprowadza dodatkowo dreszczyk emocji. 

Fabuła przeplatana jest informacjami z podręcznika The Handbook of the Time Society, który wzbogaca treść i dostarcza czytelnikowi wskazówek odnośnie tego kim tak naprawdę jest Michele.

Ogólnie obie części bardzo mi się podobały. Mam słabość do tego typu książek. Obie  moim zdaniem zostały napisane bardzo lekko i  czyta się je jednym tchem. Naprawdę trudno było mi się od nich oderwać. Gorąco polecam. Ja sama z pewnością wrócę do tej historii jeszcze nie raz.

……………..

"I wish I could tell you everything, but I’m afraid you’ll think I’m crazy—even crazier than you probably think I already am,” she said with a shaky smile. “We have so much to talk about, but first, you just need to remember.” “Help me, then.” Philip moved a step closer to her, and Michele felt a delicious shiver run up her spine at the feel of his breath on her cheek. Summoning her courage, Michele took his hand, lacing her fingers with his. “Does this … feel familiar?” Philip held his breath. He closed his eyes, and for a minute the two of them seemed to have forgotten where they were. “Michele,” he whispered, as if in a trance. “I don’t know why I feel like this.” She found that she could barely move or think as Philip gently leaned his forehead against hers, his body so close that she could hear his accelerated heartbeat. With trembling hands, she reached up and placed her palm against his, their fingers interlacing again. Gazing at each other, a look of mutual understanding seemed to pass through them, when suddenly the grand lobby clock struck—and Michele felt their two bodies begin to rise. Philipe drew a sharp breth, clasping her hand tighter and looking down in disbelief as their feet were lifted off the floor by an invisible hand. " What's heppening?"