sobota, 22 grudnia 2012

Dziewczyna w czerwonej pelerynie



Ten film chciałam zobaczyć dawno temu, ale jakoś mi nie doszło. Teraz się udało i powiem szczerze, że żałuję, iż nie obejrzałam go w kinie. Zawsze lubiłam tego rodzaju filmy. Panował w nim niesamowity klimat, tajemnicy i grozy jednocześnie. Naprawdę coś niesamowitego. Fabuła też wcale nie tak banalna jak mogłoby się wydawać. To taka ulepszona wersja czerwonego kapturka dla dorosłych. Bardzo ładnie została też pokazana hermetyczna społeczność wioski, wszystkie koligacje i powiązania. No i co tu dużo mówić uwielbiam Amandę Seyfried w tej roli :) Ogólnie gorąco polecam film jeśli ktoś lubi filmy z elementami fantasy :) 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Becca Fitzpatrick - Finale



Ostatnio mam coraz mniej czasu na czytanie. Może przez moje ciągłe napięcie w ostatnim czasie, ciężko mi trafić na książkę, która spodobałaby mi się w pełni? Nie mam pojęcia.

Finale to ostatnia, 4 część Szeptem. Tak szumnie została okrzyknięta najbardziej romantycznym zakończeniem. Cóż... ja tam nie widziałam nic porywającego. Sama książka nie była zła, ale momentami strasznie mi się dłużyła. Wiele wątków musiałam sobie przypomnieć (jako, że od poprzedniej części minęło sporo czasu), często też odkładałam tę książkę i sięgałam po inne zajęcia, co mi się nie zdarza, kiedy wciąga mnie fabuła. Nora i Patch jakoś stracili swój urok. Gdzieś po drodze od pierwszej części stracili swój urok. I choć sama fabuła i sieć zagadek była pomysłowa, to chyba nie do końca rozwinięta na korzyść. Czegoś mi zabrakło. Zakończenie mnie nie poruszyło. Ot... zwykła bitwa, nieopisana jakoś wyjątkowo szczegółowo, wręcz przeciwnie. Nie było jakichś większych dramatów i trzymania w napięciu. Dla mnie to było jakieś nijakie. 

Zawsze serię Szeptem porównywałam z Upadłymi, pewnie dlatego, że zaczęłam je czytać w tym samym czasie. O ile na początku bardziej podobało mi się szeptem, o tyle w ostatecznym rozrachunku wybieram Upadłych, zwłaszcza po ostatniej części, która trzymała w napięciu, była zaskakująca i przede wszystkim bardzo emocjonalna i wzruszająca. To tyle, wybór lektury serii Szeptem pozostawiam w Waszych rękach. Ja ani nie polecam ani nie odradzam :) Ach... zdecydowany plus za okładkę, ta jest niestety lepsza od treści.

Welcome to the Rileys


Na film trafiłam zupełnie przypadkiem w HBO GO. Obejrzałam ze zwykłej ciekawości i muszę przyznać, że bardzo mi się podobał. Sama fabuła była genialna. Postaci nie były banalne i oklepane. Każdy miał swój własny indywidualny charakter i był obarczony problemami. Doug i Lois borykają się ze śmiercią swojej córki. Lois nie przepracowała jeszcze swojej żałoby, za to wpadła w agorafobię i szereg innych mniej oczywistych zaburzeń. Doug spotyka prostytutkę i postanawia jej pomóc, ale robi to z dużym wyczuciem. Nie naciska na nią, nie chce zabrać jej ze sobą do domu i traktować jak córkę. Zamiast tego ratuje ją z kłopotów i urządza mieszkanie. Po prostu towarzyszy jej w podróży, którą jest jej życie. Pewnie właśnie dzięki temu istnieje szansa, że młoda, zbuntowana Mallory kiedyś wreszcie wyjdzie na prostą. W filmie pięknie pokazano, jak wiele znaczy sama tylko obecność drugiej osoby, świadomość, że ma się kogoś, na kim można polegać. Sam problem prostytucji również rzuca się w oczy. Nie tak prosto wyrwać się z tego błędnego koła. Zakończenie pozostało otwarte, ale można wnioskować, że Mallory postanowiła zmienić coś w swoim życiu, przypuszczalnie na lepsze.
Film bardzo polecam, warto zobaczyć. 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Liz Braswell - The nine lives of Chloe King



Choć istnieje książka, będę pisać o serialu, który obejrzałam. Książka ukaże się w języku polskim za jakiś czas, żałuję że nie mam czasu, żeby przeczytać ją po angielsku, bo sądząc po serialu, książka będzie świetna.


Tytułowa Chloe King w dniu 16 urodzin wypowiada życzenie... chciałaby bardziej ekscytującego życia. Zrządzeniem losu, jej życzenia się spełnia, choć ten stan rzeczy nie ma akurat nic wspólnego z owym życzeniem. 
Serial zaczyna się sceną, w której tytułowa bohaterka ucieka przed obcym mężczyzną, który ją zabija, a ona choć umarła, budzi się i żyje dalej. Okazuje się, że Chloe nie jest człowiekiem... a kim? Tego nie zdradzę :) Od tej chwili jesteśmy świadkami perypetii dziewczyny, która przyzwyczaja się do nowej sytuacji. Dwójka przyjaciół głównej bohaterki jest absolutnie bezbłędna, a sama Chloe wzbudza sympatię od pierwszej chwili. Nie obywa się oczywiście bez zawodów miłosnych, które dodają smaczku całej akcji. Potem sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, ale żeby poznać szczegóły musicie same obejrzeć, tudzież przeczytać.  Polecam, naprawdę warto :) 

Poniżej wstawiam link do promo serialu :) Nine lives of Chloe King - promo

Amanda Hocking - Wybrałam Ciebie



Sięgnęłam po tę książkę ze względu na autorkę, jako że bardzo podobała mi się trylogia Trylle. Ta pozycja nie była tak porywająca, jak poprzednia. Trudno było mi się wyzbyć porównywania do Zmierzchu, może dlatego, że niektóre podobieństwa rzeczywiście występowały. Z drugiej jednak strony, były to elementy, które pojawiają się w wielu fabułach, więc pewnie się czepiam. Trochę zabrakło mi tu oryginalności, bo znowuż pojawiają się wampiry. Może nieco inne, niż w Zmierzchu, ale zawsze... Podobała mi się natomiast koncepcja wampirzej więzi, która jest dość nietuzinkowa. Sam motyw wampiryzmu nie został jeszcze w pełni rozwinięty, ale to jest pierwsza część serii, więc jestem pewna, że więcej zostanie wyjaśnione w kolejnych częściach. Mam wrażenie, że ta jest jedynie wstępem do następnych wydarzeń. O głównych bohaterach na razie nic nie napiszę, bo nie mam o nich zdania. 
Ogólnie fabuła wzbudziła moją ciekawość i książkę pochłonęłam bardzo szybko, jednak czytałam już lepsze pozycje. Tak czy inaczej „Wybrałam Ciebie” jest dobra dla zabicia czasu